Niedzielny poranek

Gestern, also am Sonntag, als wir aufwachten statt dem vorhergesagten Regen haben wir durchs Fenster ein schönes Wetter gesehen. Keiner von uns hatte keine Lust Frühstück zu machen also beschloßen Wir irgendwo frühstücken zu gehen. Das war eine wundervolle Idee, weil nicht so gut für Appetit sorgt wie ein Spaziergang mit leerem Magen :) Wir hatten ganz lecker gegesen und noch mehr leckeren Kaffe getrunken. Dannach haben wir noch ein bisschen spaziert und sind dann nach Hause gegangen. Es war ein ganz netter Sonntag :)

Jakiś czas zapytałam mojego męża jaka jest jego zdaniem największa różnica między kobietą, a mężczyzną. Oczywiście pomijając te oczywiste cechy. Po krótkim namyśle odparł, że widać ją w konfliktach. Gdy dwoje mężczyzn będzie miało mniejszą lub większą wymianę zdań, to przysłowiowo "dadzą sobie po mordzie" i od tej pory wszystko będzie ok. Kobieta natomiast latami potrafi pamiętać najmniejszą drobnostkę i wciąż o tym pamiętać i nigdy nie pozwoli by było okej.
Kurcze, zaskoczyło mnie to, ale dało też do myślenia. I wydaje mi się, że trochę w tym prawdy jest. Na studiach w grupie byłam jedyną dziewczyną ( na roku były może 3 - urok studiowania na politechnice). Pamiętam, że czasem z kolegami mieliśmy różnice zdań, albo mieli je oni miedzy sobą. Pół godziny spierania i koniec. Następnego dnia wszystko wracało no normy. Nigdy nie widziałam by jacyś mężczyźni byli na siebie obrażeni tygodniami, a Wam? Natomiast z kobietami bywa różnie. Są konkretne, z którymi można porozmawiać, powiedzieć swój punkt widzenia, nawet przeprosić jeśli się zbyt dużo powiedziało i jest ok. Ale są takie, że możesz przepraszać a ona nie! Jest zła i tyle. Nie mam pojęcia skąd to się bierze :) Gdy mam z kimś nieczystą sytuację wolę spokojnie porozmawiać i dowiedzieć się co zrobiłam nie tak. Zresztą uważam się za szczęśliwą osobę i nie lubię kisić w sobie złych emocji. Kiedyś moja wieloletnia przyjaciółka wygadała się, że ją od wielu miesięcy gryzie, że kiedyś po jednej z naszych rozmów na gg źle się poczuła. Miesiącami to trzymała w sobie, aż przy okazji jednej z rozmów, całkiem przypadkiem zeszłyśmy na ten temat. Zastanawiam się dlaczego niektórzy wolą trzymać urazę w sobie, a inni chcą od razu porozmawiać, oczyścić atmosferę i cieszyć się życiem, w którym z wszystkimi jest dobrze :)

Wczoraj, w niedzielę, rano wstaliśmy i zamiast zapowiedzianego deszczu pogoda zapowiadała się całkiem fajnie. Wiedzieliśmy, że lada chwila niebo mogło zajść ciemnymi chmurami i byłoby po miłej pogodzie. Ponieważ tego dnia żadnemu z nas nie chciało się robić śniadania postanowiliśmy gdzieś na śniadanie pójść. 20 minutowy spacer przed śniadaniem robi świetnie na apetyt. Poszliśmy na przepyszne śniadanie i jeszcze pyszniejszą kawę. Później jeszcze trochę pospacerowaliśmy i wróciliśmy do domu :) Stwierdziliśmy, że takie wypady w weekend na śniadania to świetna sprawa i musimy to częściej powtarzać :) Ogólnie spędziliśmy bardzo przyjemną niedzielę :)

Postanowiłam ostatnio ubierać się jeszcze najlżej jak się da. Mam świadomość, że lada moment nadejdą zimniejsze dni i moje letnie sukienki i buty będę mogła schować do szafy. Miałam założyć sandały ale te czerwone buty ze złotymi elementami tak bardzo mi tu pasowały :)
Przepraszam za jakość zdjęcia, ale chyba muszę szybko sprawić sobie nowy aparat albo przynajmniej nowy obiektyw do tego, co mam.



Tu małe zbliżenie na dodatki. Naszyjnik znaleziony przez mojego wspaniałego męża, kolczyki i zegarek kupiłam jeszcze w Polsce dawno temu :)



Sukienka /Kleid - Clockhouse
Torebka / Tasche - Tk Maxx
Buty / Schuhe - Primark
Zegarek / Uhr - Aldo
Naszyjnik / Halskette - New Yorker
Kolczyki / Ohrringe - Lolita


30 comments:

  1. Cudowna sukienka :). Bardzo podoba mi się zegarek z Aldo :). A z babami jak to z babami "i tak źle i tak niedobrze". Swoją drogą chyba można się nauczyć stawiania sprawy jasno i chowania dumy do kieszeni zamiast wiecznej urazy :). Rozmowa jest kluczem do sukcesu niestety ludzie boja się rozmawiać o trudnych tematach.

    ReplyDelete
  2. Zuza: Dziękuję! I wiesz, nie ujęłabym tego lepiej!

    ReplyDelete
  3. zegarek jest boski!!!
    codziennie sledze Twojego bloga, ale dzisiaj komentuje pierwszy raz:

    za to wlasnie cenie facetow. powie wprost jaki ma problem, a nastepnego dnia wszystko jest znowu w porzadku. odkad sobie przypominiam mialam wiecej kolegow niz kolezanek. w dziewczynach denerwowalo mnie ukrywanie wszelkich problemow i omawianie ich za plecami zainteresowanej.

    ja niestety wczoraj nie mialam okazji skorzystac z pieknej pogody, a dzis juz niestety jest za pozno...
    przygnebia mnie widok zza okna...od samego rana pada deszcz, a ja jestem uwiazana przy biurku i wlasnie pozwolilam sobie na mala przerwe ;)

    pozdrawiam!

    ReplyDelete
  4. Coś w tym jest. Ale też bez sensu przejmować się opinią osób, z którymi masz rzadki kontakt albo prawie w ogóle go nie utrzymujesz. Co innego z bliskimi przyjaciółmi. Tutaj atmosfera powinna być zawsze prawidłowa :)
    Bardzo ładny zestaw. Taki naszyjnik z New Yorkera ?! Jestem pozytywnie zaskoczona :))

    ReplyDelete
  5. aloooooo;-)) i oto posiadasz kolejną rzecz, którą chętnie bym skopiowała - a mianowicie torebkę!!:DDD ale w tk maxx to jak los na loterii...raczej nie mam szans na jej znalezienie;-/
    PS.przeprowadzam się do Polski;-)))) czuję, że pora na zmiany w moim zyciu..poza tym tesknie, co tu duzo mówić..

    ReplyDelete
  6. Piękna torebka!!

    ReplyDelete
  7. yuffie: Bardzo mi miło, że napisałaś :) Mam dokładnie tak samo, więcej kolegów niż koleżanek :)
    Na pewno pogoda jeszcze się poprawi :)
    Pozdrawiam :)

    sajuki: Też sobie w pewnym momencie zdałam z tego sprawę. Olać tych, których znam tyle co nic :) Jak nie chcą to nie, jest tyle innych wspaniałych ludzi, którym warto poświęcić swoją uwagę :)
    Wiesz, mnie się wydaje, że New Yorker się coraz bardziej "wyrabia" :)

    meg: No niestety, z Tk Maxx nie jest już tak łatwo. Chociaż moją torebkę kupiłam ponad rok temu we wrocławskim Tk Maxx, a widziałam ją ze 2 m-ce temu tutaj w Kolonii! Szkoda, że wyjeżdżasz, ale skoro to Cię bardziej uszczęśliwi to jasne :) Nie będziesz miała dostępu do Primarka ;) :p

    Anonim: Danke!!! Ich mache immer noch Fehler, gut dass es noch Personen gibt die mich auf sie Aufmerksam machen!

    Cuksowa: Dzięki :)

    ReplyDelete
  8. Oj Asiu jak ja Cię rozumiem! Ile to już razy w życiu musiałam się domyśleć, o cóż to ktoś jest zły! Ja to mówię wprost co mnie boli i już ;) Najgorzej jak panowie takie cechy wykazują, może to jakieś zniewieścienie męskich charakterów?

    ReplyDelete
  9. Czasami z facetem lepiej się dogadać niż z kobieta:)
    Bardzo mi się dodatki podobają i te czerwone paznokcie super:)

    ReplyDelete
  10. Tez sie przekonałam o tym na wlasnej skorze: o czyms zartowalam przy mojej kolezance, ta "przyjela to na klate" naprawde bez mrugniecia okiem, a nastepnie pare miesiecy pozniej powiedziala ze zrobilo jej sie przykro. Wtedy mi sie zrobilo glupio, bo o tym nie wiedzialam. Umowilysmy sie ze bedzie mi mowic jakbym z czyms przesadzila. A ja bardziej uwazam na to co mowie... juz nie jestem taka "Osa" ;)

    ReplyDelete
  11. I bardzo dobrze, że zdecydowałaś się na te buty, bo te czerwone dodatki wyglądają super do kiecki :)
    I makijaż jakiś taki inny, sama nie wiem... Ładnie :)

    ReplyDelete
  12. Asiu,
    od jakiegos czasu zauwazylam, ze Twoja twarz na zdjeciach wyglada sztucznie. Zastanawiam sie, czy przypadkiem nie uzywasz Photoshopa lub innego programu graficznego.

    ReplyDelete
  13. dla mnie pozytywna bomba :) a i mam niezwykle podobny naszyjnik vintage, czego nie zauważyła Sajuki ;)

    co do rozmowek to tez zawsze wolałam komunikacje z facetami, choć bywają i wyjątki - z którymi na prawdę można zwariować, a się nie dogadać :D

    ReplyDelete
  14. Święta słowa. Mój mąż zawsze powtarza to samo co Twój. Mnie się jednak wydaje, że to wina naszej wrażliwości. Przynajmniej ja tak mam, że wolę się nie odzywać i urazę trzymać w sobie niż urazić tę drugą osobę i otwarcie powiedzieć co mnie boli. Introwertycy mają ciężej a właśnie facecie to raczej Ci ekstrawertycy - w przypadku mojego męża to czasem pod choleryka podpada. Ale jest krótko i na temat i potem to tylko do rany przyłóż :)

    Też dziś wyciągnęłam tę sukienkę i w niej chodziłam. I tak szybko nie zamierzam się z nią pożegnać przy pierwszych chłodach.
    Znów piękne dodatki i do tego czerwone... mmm...

    ReplyDelete
  15. świetnie wyglądasz:)!
    A biżuteria na wielkie taaak!
    Pozdrawiam!:)

    ReplyDelete
  16. Kurczę, ja to nie jestem sukienkowa ;) W sumie to całą szkołę podstawową przechodziłam w spódnicach/ sukienkach. A teraz ... ;) Mam 3 sukienki w szafie i jedną spódnicę. Ostatnio sukienkę miałam na sobie prawie rok temu :-)

    Co do kłótni zgadzam się z Twoim mężem.

    Niedzielne śniadania uwielbiam, zawsze w dzieciństwie, niedziela była dla nas rodzinnym śniadaniem. Teraz też tak jest, jak jesteśmy z rodzicami. To taki miły czas.
    W miejscowości w której mieszkają moi rodzice, jest sporo kawiarenek/piekarni w których ludzie jadają śniadania. Bardzo to fajne, w weekend są oblężone ... w normalny dzień też klientów im nie brakuje. Kawa wypita z rana w miłym miejscu, zrobiona przez kogoś innego zawsze smakuje lepiej! :)))

    ReplyDelete
  17. grrrrr, jedna z moich współlokatorek należy własnie do tej grupy wiecznie rozpamiętujących wszystkie niesnaski. Jest to irytujące, ale po jakimś czasie nauczyłam się 'wyłączać' za każdym razem kiedy słyszę jej narzekania ;)
    Bardzo ładnie wyglądasz w tej sukience, chociaż szara sukienka sprzed kilku postów chyba bije tę na głowę :))

    ReplyDelete
  18. asiu, radziłabym rezygnacji z tak mocnego wygładzania twarzy. w kontraście z dość ostrymi kończynami i resztą zdjęcia, tak mocno "wyszopowana" twarz wygląda nienaturalnie, patrzy się na ciebie jak przez mgłę. ale połączenie granatu z mocną czerwienią - mistrzowskie!

    pozdrawiam, milla.

    ReplyDelete
  19. Odkryłem Pani blog przez przypadek i tak mnie zafascynował, że wczorajszy wieczór poświęciłem na jego czytanie :)

    ReplyDelete
  20. Eowina1818: Jak dobrze, że chyba(!) do tej pory takich nie spotkałam :)

    kobiecewariacje: Dziękuję :)

    Wasp: ciężko jest znaleźć ludzi, którym można wszystko prosto z mostu powiedzieć. Czasami mam wrażenie, że niektórzy wręcz szukają pretekstu by się obrazić.

    Czerwony pazur: Dziękuję :)

    Anonimy (6:04), milla(8:36): Aż specjalnie otworzyłam moje zdjęcie w katalogu z oryginalnymi zdjęciami. Twarz wygląda identycznie, myślałam, że w widocznym miejscu napisałam, że coś czasami jest nie tak z tym aparatem. Programów graficznych używam do przycinania, kadrowania, rozjaśniania/przyciemniania zdjęć. Ewentualnie do usuwania mistrzów trzeciego planu ;)
    Ale dzięki za czujność!

    Mała Gosia: oj znam takie wyjątki wśród męskiej nacji :)

    MICa: to nie dobrze :) Ja też jestem introwertykiem ale zawsze staram się dać znać jak ktoś źle wobec mnie się zachował. Chyba, że stwierdzam, że nie jest tego wart to całkiem go ignoruję.

    paaula: dzięki

    kasiek.pe: to niedobrze, każda kobieta wygląda dużo lepiej w sukience :)
    Fajnie, że wiesz o czym mówię z tymi śniadaniami. W Wrocławiu chciałam parę razy iść na takie śniadanie ale w ofercie miał je tylko McDonald's. A na to nie mam ochoty... choć kawę mają dobrą :)

    Anonim(8:21): To bardzo Ci zazdroszczę tej umiejętności nie słuchania :) Dziękuję :)

    Anonim(8:47): Dziękuję, bardzo mi miło!

    ReplyDelete
  21. Jaką masz prześliczną torebkę... - zachwyt na początek :)
    I... wiesz, po Twoim uśmiechu na pierwszym zdjęciu świetnie widać, że był to udany dzień :)
    A teraz poważniej - Twój mąż miał rację, mój K. stwierdził kiedyś to samo. Może nie powiedział, że to główna różnica między nimi a nami, ale cała reszta była identyczna - nawet to o daniu sobie po mordzie. ;)
    I w odpowiedzi na Twój komentarz - mieszkamy w jednym mieście, ale na dwóch jego końcach, podobnie usytuowane są nasze szkoły. Różowo nie jest, ale nie ma nic ważniejszego od tego że mamy siebie.
    Pozdrawiam ciepło :)

    ReplyDelete
  22. wiele razy to słyszałam, i fakt jest to prawda, Kobiety są bardzo pamiętliwe i nie wybaczaja tak łatwo, a jeśli wybaczaja to i tak w pamieci to zostaje i wychodzi w chwili slabosci:) Ładna sukienka, sliczny kolor,...moj ulubiony...zywy. Zapraszam do siebie

    ReplyDelete
  23. Jazda na rolkach wcale nie jest taka trudna ;) Może początki są nieciekawe,ale warto zainwestować w ochraniacze i wszystko będzie dobrze,a zdecydowanie polecam ten sport! Świetna zabawa! ;)
    masz cudny zegarek ;)

    ReplyDelete
  24. Hallo Asia,
    Du siehst wieder einmal hinreissend schön aus, glücklich und wunderhübsch, ich liebe Deinen Look, dunkelblau und rot steht Dir phantastisch!
    LG
    Lilly

    ReplyDelete
  25. cześć Słoneczko. dawno nie pisałam. ale widzę że promieniejesz. zegarek z Aldo super.

    i strój szczególnie butki też mi sie bardzo podobają

    ReplyDelete
  26. to prawda, że wyglądasz na zbyt wygładzoną wielu zdjęciach.

    ReplyDelete
  27. eh napisalam komentarz jako polsie szafy:) ato bylam ja -baglady

    ReplyDelete
  28. Rigby: nie napisałam, że to główna :) Bo było pominięcie jeszcze masy innych cech :) To nie tak źle jak to samo miasto :)

    Magdalena Marszalik: dziękuję

    Hope: No to nie zostaje mi nic innego niż spróbować :)

    Lilly: Hallo meine Liebe! Danke für dein Kommentar und die neten Worte! LG!

    Kamila290: Miło, że się odzywasz :) Dziękuję za miłe słowa :)

    Polskie Szafy aka baglady: już wyjaśniałam tą kwestię.

    ReplyDelete
  29. rzadko zgadzam się z kimś w 100%, ale teraz zgadzam się w 100% - z zasady się nie obrażam, bo to takie...upokarzające, całe to tupanie nogą i rzucanie fochami. z moim byłym chłopakiem uzgodniłam kiedyś, że jeśli na coś się wkurzymy, mamy obydwoje 24 godziny, żeby ochrzanić za to drugą stronę i wyjaśnić sprawę. po tym czasie przewinienie się przedawnia i nie wracamy do tego, przy czym obowiązywał absolutny zakaz wywlekania w kłótniach historii, które już sobie wyjaśniliśmy. brzmi to może trochę jak musztra, ale sprawdzało się - i żadne z nas nie używało nigdy określeń "bo ty zawsze", "bo ty nigdy", "rok temu zrobiłeś/aś to samo"...
    pisałam o tym ostatnio - nie rozumiem, dlaczego ludzie nie potrafią zdystansować się wobec swoich poglądów. kiedy mówię, że ktoś nie ma racji i ma kiepskie argumenty, nie twierdzę, że jest głupi - a ludzie często tak to odbierają. chciałoby się krzyczeć "ludzie, myślenie nie boli" :)

    ReplyDelete

Related posts

 
MOBILE