Showing posts with label aaaF. Show all posts

Showing posts with label aaaF. Show all posts

Eine neue Plus Size Winterjacke und die Einstellung zum Pech

Große Größen Plus Size Fashion Blog kik große größen

deutsch
polski
Eigentlich sollte ich mich bei euch entschuldigen. Dieser Post sollte so viel früher hier erscheinen. Doch leider hat das Jahr für mich sehr traurig Angefangen und für ein Paar Tage war ich für gar nichts zu gebrauchen. Das habe ich auch auf Instagram geschrieben und viele von euch haben mir darauf geantwortet, dass ihr Jahresanfang auch alles andere als toll war. Das hat mich noch trauriger gemacht, denn ein neues Jahr ist ein bisschen, wie ein neuer Anfang. Wir hoffen, dass alles was schlecht war mit dem alten Jahr vorbei ist und wir jetzt mit Zuversicht ins neue blicken können. Doch wie kann man das tun, wenn man schon am Anfang einen großen Verlust erlebt?

Immer, wenn ich befürchte, dass ein schlimmes Ereignis der Anfang einer Serie ist, muss an ein Gedicht unseres polnischen Dichters - Cyprian Kamil Norwid denken, welches ich vor vielen Jahren gelesen habe und das bis heute noch einen großen Eindruck auf mich hinterlassen hat. Zur meiner Überraschung konnte ich die deutsche Version finden (übersetzt von Peter Gehrisch)!

Fatum
Das Unglück kam wie ein Wildtier zum Menschen
Und senkte die schicksalshaften Augen in ihn…
– Wartet – –
Wird er irre, der Mensch?

Aber es blickte zu ihm zurück, gleich einem Artisten,
Nimmt Maß er für die Figur seines Modells;
Bemerkte, daß er hersieht – was? hätte er
An seinem Feind:
Wiegte sich mit seiner ganzen Gestalt
– – Und schon war es fort!


Es scheint, dass alles eine Frage unserer Einstellung ist. Lassen wir eine Pechsträhne in unser Leben oder werden wir uns weigern dies zu tun? Manchmal denke ich mir, dass wir verwundet durch ein trauriges Ereignis mit der Angst, dass noch mehr dazu kommen eine Energie frei lassen, die noch mehr Unglück anzieht. Ob dies wahr sein kann ist natürlich jedermanns Freiheit zu glauben. Jedoch bin ich Überzeugt, dass wir die Gedanken, dass ein Unglück selten alleine kommt so schnell wie möglich abwimmeln und eher zu uns selber sagen, dass niemand nur in einer Glückssträhne lebt und jedem eine Tragödie zustößt. Die einen leben ein ganzes Leben lang in Zufriedenheit und erleben in einem Zeitpunkt ein Paar traurige Momente und die anderen haben dies in gewissen Abständen. Das ist bei jedem anders und niemand sollte denken, dass man für irgendetwas bestraft wird, mehr Pech als alle anderen hat oder sonst noch ein Leben voller Unglück lebt. Ich bin der Überzeugung, dass wir Schmiede unseres eigenen Lebens sind und dass unsere Gedanken und Einstellung es sehr beeinträchtigen können. Daher möchte ich zuversichtlich in die Zukunft schauen und ein trauriges Ereignis gleich am Anfang des Jahres als kein schlimmes Orakel sehen. Es könnte ja auch ein Paar Tage vorher passieren und somit ein Jahr traurig beenden. Also an all die da draußen, die gerade denken, dass das Leben nur schlechte Überraschungen hat: Kopf hoch! Niemand hat nur 100% Pech oder Glück, das Leben besteht aus den verschiedensten Momenten und nur von uns selbst hängt es ab, was wir damit machen und wie unsere Einstellung dazu ist. Es lebt sich definitiv einfacher, wenn man nicht auf den nächsten Schicksalsschlag wartet :)


Und jetzt noch kurz zum Outfit. Die Jacke ist Neu und endlich habe ich mich getraut eine wärmere Jacke in einem hellen Farbton zu tragen. Nun ja, man kann schon denken, dass diese Art von Kleidung aufträgt, doch nicht immer ist es der Fall. Der tolle Schnitt (hinten etwas länger), die Taillierung und die Möglichkeit einer X-Figur mit den Hinzugefügten Schnürchen macht sie alles andere als unvorteilhaft. Ich mag helle Jacken, weil man mit ihnen sehr spannende Farbkombinationen erreichen kann wobei die schwarzen oft einen etwas zu großen Kontrast zu dezenteren Farben machen. Ihr wisst sicher was ich meine. Auch meine Schuhe sind neu! Ich dachte ich kaufe nie mehr etwas mit Absatz doch diese hier, mit den richtig coolen Nieten musste ich einfach anprobieren. Das waren eine der ersten Winterschuhen bei denen ich es nicht gefühlt habe, dass sie nicht flach sind und dabei peppen sie jedes Outfit so richtig auf! Mit ein Paar tollen Modeteilen erscheint der Winter auf einmal nicht so unendlich lang, oder? ;)
W zasadzie to powinnam was przeprosić. Ten post powinien pojawić się dużo wcześniej. Niestety mój rok rozpoczął się smutnym wydarzeniem i przez kilka dni nie nadawałam się do niczego. Napisałam wam o tym na Instagramie, w odpowiedzi sporo osób pożaliło się, że i ich początek roku nie należał do najszczęśliwszych. To sprawiło, że posmutniałam jeszcze bardziej, wszak nowy rok to taki trochę nowy początek. Zawsze ma się nadzieję, że to co złe odeszło ze starym rokiem i patrzymy na ten nowy z nadzieją, że jest niczym czysta kartka, która zapełni się dobrymi wydarzeniami. Ale jak to uczynić, gdy wraz z jego początkiem doświadczy się czegoś tak przykrego?

Zawsze, gdy łapię się na myśli, że jakieś przykre wydarzenie jest początkiem jakiejś strasznej serii, przypominam sobie wiersz Norwida, który przeczytałam dawno temu, jeszcze jako dziecko:

Fatum
I
Jak dziki źwierz przyszło Nieszczęście do człowieka
I zatopiło weń fatalne oczy...
- Czeka - -
Czy człowiek zboczy?

II
Lecz on odejrzał mu - jak gdy artysta
Mierzy swojego kształt modelu -
I spostrzegło, że on patrzy - co? skorzysta
Na swym nieprzyjacielu:
I zachwiało się całą postaci wagą
- - I nie ma go!


Tak naprawdę wygląda na to, że wszystko jest sprawą nastawienia. Pozwolimy, by pasmo nieszczęść wkroczyło w nasze życie, czy się temu zdecydowanie przeciwstawimy? Czasami wydaje nam się, że zranieni przykrym wydarzeniem w strachu, że nadejdzie kolejne wyzwalamy swoistą energię, która przyciąga jeszcze więcej nieszczęść. To nasze wnętrze decyduje o tym, jak odbieramy świat zewnętrzny. Wiara, czy tak naprawdę się dzieje jest oczywiście wolnym wyborem każdego. Jestem jednak przekonana, że wszyscy jesteśmy kowalami własnego losu i myśli, że nieszczęścia chodzą parami powinniśmy jak najszybciej się pozbyć. Należy sobie za to uświadomić, że absolutnie nikt nie ma przez całe życie dobrej passy i każdemu przydarzają się przykre wydarzenia. Jedni żyją latami w pełnym zadowoleniu i w krótkich odstępach następuje seria nieszczęść podczas, gdy innym przytrafiają się one w większych interwałach. Szczególnie ci z pierwszej grupy mają tendencję do uznawania swojego życia za wyjątkowo tragiczne i tym sposobem skupiają się tylko na złych momentach i tych w przyszłości wyczekują. Chcę patrzeć z nadzieją, że przyszłość przyniesie więcej dobra niż złego, dlatego mojego kiepskiego początku roku nie chcę traktować, jak przepowiednie. Przecież to mogło stać się kilka dni wcześniej i zamknąć poprzedni rok. To tylko daty. Więc apeluję do was wszystkich tam, którzy myślą, że życie przyszykowało dla was same przykre niespodzianki: głowa do góry! Jeszcze nie urodził się nikt, kto przez całe życie miałby tylko szczęście albo wszystko kończyło się dla niego pechowo. Życie to mozaika najróżniejszych momentów i tylko od nas zależy, co z nimi zrobimy, jak je zinterpretujemy i jak się do nich nastawimy. Uwierzcie mi, żyje się zdecydowanie łatwiej, gdy nie czeka się na kolejny cios od losu :)


A teraz, żeby nie było, jeszcze kilka słów o moim zestawie. Moja kurtka to nowość! W końcu zdecydowałam się na coś jasnego na zimę. Można sobie oczywiście pomyśleć, że jasne kurtki należą do ubrań, które optycznie powiększają ale w tym przypadku tak chyba nie jest. Ciekawy krój (z tyłu trochę dłużej), wcięcie w talii i sznureczki, które pozwalają na uzyskanie figury typu X sprawiają, że kurtka wcale tak nie pogrubia. Lubię jasne okrycia wierzchnie, gdyż można dzięki nim uzyskać o wiele ciekawsze połączenia kolorystyczne, podczas gdy czerń stanowi często zbyt duży kontrast do delikatniejszych kolorów. Moje buty to też nowość. Sądziłam, że już raczej nie zdecyduję się na buty zimowe na obcasie a tu proszę. Te ozdoby jednak tak mnie zauroczyły, że przymierzyłam je w sklepie. Okazało się, że wcale nie czuć, że nie są aż tak płaskie. Cieszę się, że się na nie zdecydowałam bo fajnie podbijają każdy zestaw. Z takimi nowościami zima nie wydaje się już taka nieskończenie długa ;)
English text

Große Größen Plus Size Fashion Blog kik große größen


Jackie - hier | Hose - H&M+ | Schuhe - Deichmann | Pulli - F&F | Schal - H&M | Handschuhe - Kik | Uhr - Fossil | Tasche - Michael Kors


Kurtka - tutaj | spodnie - H&M+ | buty - Deichmann | sweter - F&F | szal - H&M | rękawiczki - Kik | zegarek - Fossil | torba - Michael Kors

Große Größen Plus Size Fashion Blog kik große größen Große Größen Plus Size Fashion Blog kik große größen
Große Größen Plus Size Fashion Blog kik große größen
Große Größen Plus Size Fashion Blog kik große größen Große Größen Plus Size Fashion Blog kik große größen
Große Größen Plus Size Fashion Blog kik große größen
Große Größen Plus Size Fashion Blog kik große größen Große Größen Plus Size Fashion Blog kik große größen
Große Größen Plus Size Fashion Blog kik große größen
Große Größen Plus Size Fashion Blog kik große größen

Orange in winter

Große Größen Plus Size Fashion Blog

deutsch
polski
Viele von euch denken bestimmt wie ich, dass das Jahr wie im Fluge vergangen ist. Könnt ihr es fassen? Gleich werden wir überall 2018 schreiben, ich brauche da immer etwas mehr Zeit bevor ich mich eingewöhne und schreibe immer noch das vorherige Jahr. Es scheint mir, dass nur ganz wenig Zeit vergangen ist seitdem ich mich auf "2017" bei den Datenschreiben gewöhnt habe.

Rennt die Zeit tatsächlich so schnell, oder sind wir es für die am Ende das Jahr so kurz erscheint? Vielleicht vergessen wir so viele Momente und wenn wir die, die wir in Erinnerung haben zusammen zählen wollen sie einfach kein Jahr ergeben. Vielleicht ist es einfach nur menschlich und wir können nichts dagegen tun. Oder heißt das auch, dass wir unsere Zeit nicht vergeudet haben und stets was zu tun hatten? Oder haben wir sie mit unwichtigen Dingen vergeudet an die wir uns nicht mehr erinnern können (weil sie ja so unwichtig sind) und deswegen erscheint das Jahr so kurz? Ich denke Theorien gibt es viele, doch lassen wir doch die Vergangenheit hinter uns und blicken auf die Zukunft. Wer in der Vergangenheit lebt, der lebt nicht wirklich und wird womöglich diese Zeitverschwendung eines Tages bereuen.

Habt ihr auch manchmal diese Gedanken? Habt ihr Angst auf die falsche Weise zu Leben und später wenn man achtzig wird sich auf sich selber böse sein, dass man an dem falschen festgehalten hat? Manche werfen sich vor nur hinter Geld gejagt zu haben, die anderen, dass sie auf ihre Gesundheit nicht geachtet haben und noch andere bereuen es ihr Leben den falschen Menschen gewidmet zu haben. Kann man das überhaupt vorhersagen? Welche Entscheidungen wir später bereuen werden? Manchmal denke ich mir, dass wir Menschen es oft ganz gut wissen, dass wir dies oder jenes eines Tages bereuen werden. Doch warum tun wir es trotzdem? Auf diese Frage weiß ich leider keine Antwort. Aber es ist vielleicht gut ab und zu nachzudenken ob wir später mit Zufriedenheit auf unser Leben schauen oder andere warnen werden indem wir uns als Beispiel nennen. Es wäre vielleicht gar nicht so schlecht sein eigenes Leben von einer gewissen Ferne zu betrachten. Wenn unser Kind oder bester Freund so leben würde wie wir, wären wir beruhigt oder gerieten wir in Panik und mussten unbedingt was unternehmen damit sie einen anderen Kurs einlegt?

Bald kommt ein neues Jahr und vielleicht wäre das keine schlechte Idee mal zu überlegen ob wir alles so gestalten, dass wir auch richtig glücklich in unserem Leben sind. Vielleicht wird es Zeit mal ein Paar Sachen einfach los zu lassen? Die Trennung von zu vielen Sachen, Erinnerungen, schädlichen Gewohnheiten oder toxischen Menschen, die uns das Gefühl geben nicht wert sein geliebt zu werden. Ich weiß das ist schwer aber ich glaube fest daran, dass diese Anstrengung sich lohnt und dass wir uns selbst für so einen Schritt später danken werden. Die Zeit vergeht doch sowieso, es liegt bei uns was wir mit ihr machen.

In diesem Sinne wünsche ich euch einen guten Rutsch ins neue Jahr und dass es so viel besser wird als das vorherige!


Wielu z was, jak ja, na pewno sobie myśli, że ten rok strasznie szybko przeleciał. Niesamowite prawda? Zaraz wszędzie będziemy pisać 2018, mnie zawsze zajmuje to jakiś czas i przez pierwsze tygodnie automatycznie wpisuję poprzedni rok. Mam wrażenie, że dopiero niedawno na dobre przyzwyczaiłam się wpisywać "2017".

Czy czas naprawdę tak szybko leci, czy to nam się tylko zdaje, że rok trwa tak krótko? Może zapominamy o tylu momentach w życiu i jak dodajemy do siebie te, które pamiętamy to w żaden sposób nie chce nam wyjść równy rok? A może po prostu znaczy to, że ciągle byliśmy zajęci i nie roztrwoniliśmy tego czasu? W końcu gdy się jest zajętym czas szybko leci? Albo robiliśmy tyle nie znaczących rzeczy, których nie możemy sobie przypomnieć (bo przecież były nieznaczące) i dlatego wszystko wydaje się takie krótkie? A może to po prostu zwyczajnie ludzkie i nic na to nie możemy poradzić. Myślę, że teorii jest wiele, więc lepiej jest zostawić przeszłość za sobą i skoncentrować się na przyszłości. Kto żyje przeszłością ten tak naprawdę... wcale nie żyje i być może któregoś dnia będzie żałował trwonienia czasu na coś tak mało znaczącego.

No właśnie. Macie czasami też takie myśli? Obawiacie się życia w taki sposób, że jako osiemdziesięciolatek będziecie sami na siebie źli, że trzymaliście się tych nieznaczących rzeczy? Niektórzy zarzucają sobie, że za dużo uwagi poświęcili pieniądzom, inni, że nie baczyli na swoje zdrowie, a jeszcze inni nie mogą sobie wybaczyć, że poświęcili swoje życie niewłaściwym ludziom. Czy można to w ogóle przewidzieć, których wyborów będziemy kiedyś żałować? Czasami sobie myślę, że my ludzie dokładnie wiemy, co nam nie służy. Dlaczego pomimo to, to robimy? Na to niestety nie znam odpowiedzi. Wiem jednak, że na pewno nie zaszkodzi czasami się zatrzymać i pomyśleć na swoim życiem. Czy wszystko robię dobrze? Czy będą bardzo starym będę zadowolony ze swoich decyzji, czy będę używać siebie jako przykładu by innych przestrzegać przed złym sposobem życia? Warto spojrzeć na swoje życie z pewnego dystansu. Czy gdyby moje dziecko lub najlepszy przyjaciel żył w ten sposób, jak ja, czy byłbym spokojny, czy spanikował i próbował w jakiś sposób wpłynąć na to, by obrał inny kurs?

Zaraz nadejdzie nowy rok. Może nie byłoby to takim złym pomysłem, gdybyśmy się zastanowili, czy robimy wszystko tak, by być szczęśliwym. Może nadszedł czas pożegnać się wreszcie z paroma rzeczami, które sprawiają, że czujemy się nieszczęśliwi? Pozbyć się nadmiarowych rzeczy z domu, skończyć żyć w przeszłości czy wspominać złe momenty, przerwać przyzwyczajenia, które nam szkodzą lub rozstać się z toksycznymi ludźmi, którzy sprawiają, że nie czujemy się warci miłości. Wiem, to trudne. Ale mocno w to wierzę, że wysiłek się opłaci i kiedyś sobie sami za niego podziękujemy. Ten czas i tak upłynie i tylko od nas zależy, jak go spędzimy.

W myśl tego życzę wam wspaniałego Nowego Roku, niech będzie dużo lepszy od poprzedniego!



Große Größen Plus Size Fashion Blog


Jacke - DNY | Pullover - Sheego | Hose - MS Mode | Schuhe - Deichmann | Tasche - Liu Jo


Kurtka - DNY | sweter - Sheego | spodnie - MS Mode | buty - Deichmann | torebka - Liu Jo

Große Größen Plus Size Fashion Blog Große Größen Plus Size Fashion Blog
Große Größen Plus Size Fashion Blog
Große Größen Plus Size Fashion Blog Große Größen Plus Size Fashion Blog

Let it snow!

Große Größen Plus Size Fashion Blog sheego rote jacke snow schnee

deutsch
polski
Große Größen Plus Size Fashion Blog sheego rote jacke snow schnee Der Tannenbaum denn ich schon vor zwei Wochen gekauft habe duftet immer noch im ganzen Zimmer. Vor kurzem habe ich in mit einer dezenten Lichterkette geschmückt, der Baum ist nicht zu groß deswegen habe ich große Weihnachtskugeln lieber gelassen. Aber trotzdem sieht er herrlich aus. Ich liebe diese Vorweihnachtszeit so sehr. Ich weiß noch als wir in diese Wohnung gezogen sind waren in der Gegend Lichterketten nicht sehr beliebt. Ohne darauf zu achten habe ich eine sehr Lange Kette im Internet bestellt und den ganzen Dezember auf meinem Balkon für Stimmung gesorgt. Das nächste Jahr habe ich auf ein Paar benachbarten Häusern ein Paar Lichterketten und Weihnachtssterne gesehen. Jedes Jahr haben sich mehr Nachbarn für Weihnachtsbeleuchtung entschlossen und dieses Jahr ist es hier so richtig hell und weihnachtlich geworden. Bestimmt ist es so nicht aber ich mag den Gedanken, dass ich die Menschen ein wenig dazu bewegt habe :)
Das Lustige daran ist die Tatsache, dass die Mehrheit es schon kaum aushalten konnte und ende November "geleuchtet" hat. Nun ja, wenn die Innenstädte und Ladenvitrinen das dürfen, dann wieso wir auch nicht? Ich denke hier gibt es zwei Einstellungen. Die einen kaufen ihre Bäume und hängen die Lichterketten kurz vor Weihnachten auf und haben sie dann den ganzen Januar noch und die anderen tun es schon Ende November und lassen sich beim jeden Blick daran erinnern, dass bald Weihnachten ist. Ich denke von der zweiten Sorte gibt es deutlich mehr Menschen und ich gehöre auch zu denen :)

Was mich aber so richtig, richtig überrascht hat war der Schnee der neulich nach Bonn gekommen ist. Meine Stadt liegt in einem Tal und Schnee ist hier so richtig rar. Meine Nachbarn erzählen mir zwar, dass sie oft ganz früh am Morgen etwas Schnee auf den Rasen sehen doch, dass es tagsüber schneit und alles weiß ist, ist was neues. Wenn ich schon bei meinen Nachbarn bin: es ist verblüffend, wie schnell man Leute aus der Umgebung kennenlernt, wenn man auf einen verspäteten Bus wartet. Endlich gibt es Vorteile wenn mein keinen Führerschein besitzt :)
Doch zurück zum Schnee: ich bin begeistert weil alles so wunderschön weiß ist! Mein Mann auch, allerdings weil die Deutschen Angst vorm Schnee haben und die Autobahn immer so leer ist, wenn es weiß ist *lach*. Jetzt darf ich endlich von weißen Weihnachten träumen und glauben, dass es dieses Jahr doch klappen kann!

Nun ja und wie ihr sehen könnt musste ich endlich nach einer Jacke greifen. Aber es deutlich einfacher die Herbstkleidung zu Hause zu lassen, wenn die Winterjacke nagelneu ist! Und das in einer Farbe die so prächtig zur Weihnachtszeit und zum Schnee passt. Schwarz tragen kann doch jeder, doch diese dunkelroten Jacken haben etwas edles an sich. Keine Ahnung wieso ich das so sehe *lach* jedenfalls bringt dieser Farbe alle anderen noch mehr zur Geltung. Ich denke, dass ich jetzt noch einen tannengrünen Schal brauche um einen weihnachtlichen und weihnachtsmarkttauglichen Look zu schaffen. Wisst ihr wo ich so einen finde? ;)



P.S. Ich habe schon einen! Gerade ist es mir eingefallen!
Große Größen Plus Size Fashion Blog sheego rote jacke snow schnee Choinka, którą kupiłam ponad dwa tygodnie temu wypełnia swoim zapachem cały pokój. Tym bardziej zrobiło się świątecznie, gdy mąż dokupił jeszcze kilka gałęzi, z których zrobił wieniec adwentowy (swoją drogą przepiękny). Zastanawiam się, czy są jeszcze ludzie, którzy wolą plastikowe drzewka świąteczne lub inne ozdoby, które "udają" prawdziwe. Uwielbiam okres przedświąteczny nie tylko za jego zapachy ale też za wygląd otoczenia. Pamiętam jeszcze, że w roku w którym wprowadziliśmy się do naszego mieszkania podczas adwentu było tu praktycznie ciemno. Nikt nie zaświecał żadnych światełek ani nie zdobił specjalnie swoich okien. Nie zrażona tym zamówiłam w internecie naprawdę długi łańcuch lampek, który na początku grudnia zawiesiłam razem z mężem. Byliśmy rodzynkami w tej kwestii ale wyglądało naprawdę pięknie. Jakieś było moje zdziwienie, gdy następnego roku w domu naprzeciwko dwa mieszkania wywiesiły na balkonie światełka. A w następnym roku kolejni i kolejni. Teraz wygląda tu naprawdę świątecznie! Niemal gdzie nie spojrzeć tam łańcuchy z lampek, kurtyny świetlne lub gwiazdy świąteczne. Wiem, że pewnie to nie prawda ale lubię sobie myśleć, że to ja zachęciłam sąsiadów do ozdabiania swoich balkonów :)

Najzabawniejsze jest jednak to, że większość nie wytrzymuje do adwentu i już pod koniec listopada zawiesza swoje ozdoby. Bo w sumie skoro ulice i sklepy mogą, to czemu też nie "zwykli" ludzie? Ogólnie spotkałam się z dwoma podejściami do tej sprawy. Jedni kupują choinkę, ozdabiają i oświetlają swój dom tuż przed świętami i trzymają to tak przez cały styczeń. Druga grupa zaczyna w okolicach adwentu, dzięki każde spojrzenie na swoją dekorację, czy tą od sąsiada przypomina, że nadchodzą święta! Jestem zdecydowanie w grupie, która preferuje celebrowanie tego, co ma nadejść i świętowanie niemal cały miesiąc niż ograniczenie się do kilku dni, a następnie życie wspomnieniami :)

Ale wiecie co mnie tak naprawdę mocno zaskoczyło? Że do Bonn przyszedł śnieg. Moje miasto jest w dolinie i porządne opady śniegu są tu niesamowitą rzadkością. Gdy któregoś ranka po obudzeniu zobaczyłam, że wszystko jest białe i z nieba spadają grube płaty śniegu myślałam, że oszaleję z radości. Sąsiedzi, którzy tu dłużej mieszkają opowiadali mi, że czasami naprawdę wczesnym rankiem widzieli śnieg po nocy ale nigdy nie zdołał utrzymać się do południa. A tu proszę. Swoją drogą muszę wam powiedzieć, że tu można poznać naprawdę sporo ludzi, gdy wspólnie czeka się na spóźniony autobus. Wreszcie znalazłam jakiś pozytywny aspekt nie posiadania prawa jazdy ;) Ale wracając do śniegu: cieszę się, że jest tak biało, świat staje się o wiele cichszy i taki.. czysty. Mój mąż też lubi, gdy porządnie napada, gdyż Niemcy strasznie boją się wtedy jeździć samochodami i autostrady są puściutkie (a pociągi przepełnione). Wreszcie mogę marzyć o białych świętach i wiedzieć, że to może się spełnić!

No i jak widzicie w końcu musiałam się poddać i sięgnąć po kurtkę. Pożegnanie się z jesiennymi ubraniami nie jest takie ciężkie, gdy ma się nowiutką kurtkę na zimę! Kolor, który ma mój nowy nabytek tak pięknie pasuje do okresu świątecznego i ogólnie całej zimy. Czarny noszą wszyscy, a ciemna czerwień wydaje się taka.. szlachetna :) Nie wiem skąd mi przyszło na myśl takie porównanie :))) W każdym razie zauważyłam, że ten odcień świetnie też podbija inne intensywne kolory. Myślę, że teraz brakuje mi jeszcze szalika w odcieniu choinkowej zieleni, by całość idealnie wpisała się w klimat świąteczny i była perfekcyjna na wypady na jarmarki świąteczne. Czy ktoś taki gdzieś widział?



P.S. Chyba mam taki szalik! Właśnie sobie przypomniałam!

Große Größen Plus Size Fashion Blog sheego rote jacke snow schnee


Jacke - Sheego (hier) | Hose - Clockhouse XL| Shirt - Bon Prix | Schal - Tchibo | Stiefel - Jilsen | Tasche - Michael Kors


Kurtka - Sheego (tutaj) | spodnie - Clockhouse XL| bluzka - Bon Prix | chustka - Tchibo | kozaki - Jilsen | torebka - Michael Kors


...

Große Größen Plus Size Fashion Blog sheego rote jacke snow schnee Große Größen Plus Size Fashion Blog sheego rote jacke snow schnee
Große Größen Plus Size Fashion Blog sheego rote jacke snow schnee
Große Größen Plus Size Fashion Blog sheego rote jacke snow schnee Große Größen Plus Size Fashion Blog sheego rote jacke snow schnee
Große Größen Plus Size Fashion Blog
Große Größen Plus Size Fashion Blog sheego rote jacke snow schnee Große Größen Plus Size Fashion Blog sheego rote jacke snow schnee
Große Größen Plus Size Fashion Blog
Große Größen Plus Size Fashion Blog sheego rote jacke snow schnee Große Größen Plus Size Fashion Blog sheego rote jacke snow schnee

Ein neuer klassischer plus size Pullover

Große Größen Plus Size Fashion Blog

deutsch
polski
english
Dieses Jahr ist der Winter ziemlich schnell sogar nach Bonn gekommen. Bis Weihnachten sah man nur selten unter 10 Grad auf dem Thermometer. Endlich werden White Christmas immer mehr eine mögliche Option, doch wie ich diese Stadt kenne wird es eher vor und kurz nach Weihnachten weiß ;) Langsam muss ich mich mit meinen vielen Schichten von Strickjacken verabschieden und den geduldig wartenden Winterjacken widmen. Aber ich werde das Thermometer nicht aus den Augen lassen! Gestern war es wieder um die 6 Grad und da habe ich mit großer Freude nach meiner Daunenweste gegriffen (die, die ihr von diesem Post kennt).

Die Bilder, die ihr hier sehen könnt wurden auf meinem Lieblingsspazierweg gemacht. Den Weg nehme ich am liebsten wenn ich von Zuhause in die Innenstadt spazieren möchte, er ist nicht der kürzeste und schnellste aber dafür der schönste. Leider muss man ziemlich steil nach oben klettern um ihn zu nehmen aber die Aussicht von da auf ist alle Mühe wert. Ich hatte Glück, das war unser letzter Spaziergang der so herbstlich durch die Blätter führte. Wenige Tage darauf hat jemand die Blätter beiseite geblasen und es fing an zu regnen. Desto mehr freue ich mich, dass ich mich entschieden habe meine Kamera mitzunehmen und ich den Hintergrund nun für ewig festhalten konnte.

Hierbei wollte ich meinen neuen Pulli vorstellen. Für viele ist es ein einfaches Oberteil in beige doch in Plus Size sind schöne und gut sitzende Klassiker leider kein Standardprogramm. Ich werde eher fündig, wenn ich nach etwas zu kurzem, zu weitem und zu kitschigen auf der Suche bin als nach einem ordentlichen zeitlosen Kleidungsstück. Wieso das so ist werde ich wohl nie erfahren :)
Tego roku zima do Bonn przyszła nadzwyczaj szybko. Przed świętami na termometrze rzadko dało się zaobserwować temperaturę poniżej dziesięciu stopni, a tu proszę. Białe święta stały się opcją, która może się nawet spełnić. Chociaż znając to miasto wcale bym się nie zdziwiła, gdyby śnieg spadł tuż przed, a następnie po Bożym Narodzeniu. Powoli muszę się pożegnać z moimi wieloma warstwami swetrów i skierować swój wzrok ku szafie, w której cierpliwie czekają wszelkie kurtki zimowe. Mimo to nie zamierzam spuszczać z oka termometru, wczoraj, na przykład, pokazywał 6 stopni i wybierając się do miasta znów sięgnęłam po puchową kamizelkę (dokładnie ).

Zdjęcia, które możecie tu zobaczyć zrobiłam na mojej ulubionej trasie spacerowej. Wybieram ją najchętniej, gdy chcę dostać się do centrum miasta. Nie jest ani najkrótsza, ani najszybsza, ba! nawet muszę się wspiąć kawałek stromą górą, by móc się nią przejść. Widoki z niej są jednak warte każdego wysiłku (i zadyszki). Mieliśmy szczęście i udało nam się jeszcze ostatni raz pójść na spacer, gdy pogoda była ładna a na drodze leżało mnóstwo kolorowych liści. Krótko po tym ktoś zdmuchnął je na bok i zaczęły się deszczowe dni. Cieszę się, że tamtego dnia wzięłam ze sobą aparat i mogłam uwiecznić choć jej część jako tło do tych zdjęć.

Przy okazji chciałam wam przedstawić mój nowy golf. Wiem, że dla niektórych to śmiertelnie nudny beżowy sweter ale w większych rozmiarach klasyki to niestety nie standard. Prędzej odniosę sukces szukając czegoś w koszmarnym fasonie, co jest kiczowatym hitem jednego sezonu niż ponadczasowej perełki. Pewnie nigdy się nie dowiem dlaczego tak właśnie jest :)

Große Größen Plus Size Fashion Blog


Strickjacke - DNY | Pullover - Kik (hier) | Hose - M&S Mode | Schuhe - Deichmann | Tasche - M.Kors | Halstuch - Zara


Wełniana naszutka - DNY | golf - Kik (tutaj) | spodnie - M&S Mode | buty - Deichmann | torebka - M.Kors | chustka - Zara


Cardigan - DNY | pullover - Kik (here) | pants - M&S Mode | boots - Deichmann | bag - M.Kors | scarf - Zara

Große Größen Plus Size Fashion Blog Große Größen Plus Size Fashion Blog
Große Größen Plus Size Fashion Blog
Große Größen Plus Size Fashion Blog Große Größen Plus Size Fashion Blog
Große Größen Plus Size Fashion Blog

Related posts

 
MOBILE