Ślub i wesele - why me?????

No i jest problem. Rok temu się zaręczyliśmy, a za rok chcemy się pobrać. Jest, niestety, mało ciekawie ponieważ wystąpił niezły "konflikt interesów". W sumie powstały jakby 2 fronty. Ja kontra moi rodzice z NIM. Ja, nie znosząca być w centrum zainteresowania, zaciekawienia, oglądana przez wszystkich, marzę o ślubie z nim. Samym ślubie. Traktuję to jako wydarzenie mojego życia, tak dla mnie ważne, że będę po nim chciała odpocząć, wyciszyć się, pocieszyć z nim, porozmawiać.. Po prostu upajać się tą chwilą. A on chce wesele. Chce bym przed kościołem była śliniona, obcmokiwana, obściskiwana przez masę obcych starszych bab i facetów, by rzucali we mnie przedmiotami po wyjściu, a później przez pół nocy przebywała w dusznym pomieszczeniu z głośną muzyką porywana co chwilę do tańca przez spoconych, na wpół pianych wujów. Na nic nie zdały się prośby o zaproszenie młodszego towarzystwa, a ze starszyzny ewentualnie tych bardzo bliskich. Mama ma przecież tyle rodzeństwa, tata tak samo i jak to wypada.. Tu nie chodzi o pieniądze, bo rodzice uważają, że to ich obowiązek. Mnie się marzy coś innego, intymnego. Jemu wręcz przeciwnie. Tu się nie da wyprośrodkować. Ja bym chciała po ślubie od razu wyjechać, lub pójść na romantyczną kolację tylko we dwoje, by móc skupić się tylko na moim mężu... On chce weselicho... Obiad zamiast wesela? Dla niego zbyt mało, dla mnie nadal zbyt dużo. Żadne nie chce ustąpić, co zrobić?


8 comments:

  1. jeśli oboje nie chcecie znaleźć złotego środka, to szczerze Wasze małżeństwo zapowiada się tragicznie.
    swoją drogą, sposób w jaki opisujesz jego rodzinę jest makabryczny. ja bym się obraziła.

    ReplyDelete
  2. A jak znaleźć złoty środek między mieć wesele czy nie? Co do wujków to tak przypuszczam, nie poznałam ich, sądzę po milionach opowieści koleżanek :)

    ReplyDelete
  3. Zgódź się na wesele :) Zaciśnij zęby i się zgódź - Ty przetrwasz kilka godzin i pójdzie w zapomnienie, a bardzo możliwe, że nawet będziesz się świetnie bawić, a Twój narzeczony będzie mógł przez całe życie wspominać upragnione wesele :) Lepiej chyba odbyć upragniony ślub i zacisnąć zęby ze względu na przyszłego męża, niż po ślubie bez wesela odczuwać satysfakcję, ale patrzeć na smutnego faceta, dla którego w ten wyjątkowy dzień czegoś zabrakło ;)

    ReplyDelete
  4. A skupiać na mężu, podróżować wspólnie, wić ciepłe gniazdko razem z nim będziesz mogła później przez dłuugie dłuugie dni :)

    ReplyDelete
  5. Powiem szczerze,ze zszokowała mnie Twoja wypowiedź!nie dość,że jak sama powiedziałaś,nie znasz jego rodziny to tak ich krytykujesz.Ja akurat jestem bardzo "w temacie',bo sama przygotowuję się do ślubu.Mój tez w moich dziewczyńskich mrzonkach miał być cichy i bez pompy,bo rodzinę mam bardzo małą-mój przyszły mąż-ogromną.Ja z Krakowa,on-rodowity góral.Też początkowo nie chciałam wesela.Dopiero moja sąsiadka,która tez jest góralką,mieszkającą od dwóch dekad w Krakowie,wyjaśniłą mi ,że brak wesela będzie plamą na jego honorze.I wtedy mnie olśniło,że dlaczego mam robić taką przykrość mojemu mężowi i odbierać mu możliwość zrobienia góralskiego weselicha?Przecież OBOJE bierzemy ślub,nie tylko JA.Nie tylko JA mam marzenia,ON też.Warto o tym pamiętać,tym bardziej,że wesela tak naprawdę nie robi się dla siebie,ale dla rodziny.Co z tego,że popiją i może powpadają pod stół?Ale za to będą Was super wspominać.A wyjazd i romantyczną kolację zafundujecie sobie na rocznicę.
    PS.Jeśli Twój narzeczony czyta tego bloga,lepiej usuń tego posta dla dobra związku,bo gdyby tak ktoś PUBLICZNIE napisał o mojej rodzinie,to byłaby murowana awantura

    ReplyDelete
  6. Chyba za "przepoconych wujków" się na mnie nie obrazi :) Zresztą przecież wie, że to mój blog i czasem jest mi łatwiej gdy mogę "przelać myśli na papier". Niczego jeszcze nie postanowiłam, na razie się tym wszystkim przejmuję. Ale dziękuję za dobre rady. Na pewno wszystko przemyślę i z nim jeszcze ze sto razy porozmawiam :)

    ReplyDelete
  7. nie wiem, czy jako szesnastolatka mogę sie wypowiadać w tym temacie, ale nie mogę zrozumieć, czego ty sie aż tak boisz! Brak wesela to wielka strata - dokładnie jak ktoś wcześniej napisał, na bycie sobie z mężem sam na sam masz potem całe życie, a wesele jest (powinno być;)) tylko jedno. I potem jest co wspominać ;) jesteś uprzedzona czy co? Wesele to jest radosna okazja, a ci ludzie, co cie "obśliniają" i tak dalej, mogą po prostu cieszyc się razem z tobą w ten - mam nadzieję - szczęśliwy dzień. Gdyby wiedzieli, że taki masz do nich stosunek, sami by sie obrazili i na żadne wesele nie poszli.

    ReplyDelete
  8. Po prostu zrób wszystko, żeby to nie było typowe weselicho, nie zgadzaj się na świnki w jabłkach i tak dalej, ew. niech nie trwa do samego rana. Niech będzie jak najbardziej po Twojemu - muzyka, dekoracje... z resztą Twój facet się ucieszy, a Ty na pewno będziesz się dobrze bawić.

    ReplyDelete

Related posts

 
MOBILE