Podwyżka...

Więc miałam moją "upragnioną" i wyczekiwaną rozmowę o podwyżkę, o którą sama poprosiłam. Już dawno nic mnie tak nie wyprowadziło z równowagi i mam nadzieję, że przelewając to na bloga w jakiś sposób sobie ulżę. Zostałam zwyzywana i dość nisko oceniona ponieważ upominając się o rozmowę, użyłam argumentu, że przecież miałam tą rozmowę obiecaną. Przez dobre 5 minut musiałam słyszeć różne obelgi na mój temat dokładnie za to, że powiedziałam do szefowej "przecież obiecałaś mi rozmowę". Ponoć tylko dzieci używają tego argumentu...
Zostało mi również uprzejmie doniesione... że w pracy jest donosiciel, który rozgaduje głupoty na mój temat (czy na innych to nie wiem) i że jest on bardziej wiarygodny niż ja. Bo ponoć trzaskałam ze złości drzwiami (taaa).
Ach i jeszcze to, że są osoby w firmie, które pracują dużo gorzej niż ja ale zarabiają duużo lepiej. Zostałam o tym wprost poinformowana. Słyszałam argumenty, że realizuję dłużej niektóre projekty. Na prośbę klienta, ale to już nie jest ważne. I, że klient zapłaci za to przedłużenie. To też nie ważne. I jak ja niby mam to wszystko odebrać? Siedzę i od dwóch dni się denerwuje. Nie, że nie było tak jak chciałam. Ale dlatego, że argumenty były tak śmieszne i żałosne, że byłam w takim szoku, że nie mogłam zdrowo na to zareagować...


3 comments:

  1. Ogólnie to jestem w szoku że szefowa/szef może zachowac się w taki sposób. To świadczy o jej kulturze osobistej i wychowaniu które jak widac jest znikome.
    No i jeszcze trafił się donosiciel zmyślacz.
    Bardzo współczuję. Takiej atmosfery w pracy nikt by nie chciał.

    ReplyDelete
  2. szef wyraxnie się wykręca w taki żenujacy sposób byle by nie dac ci podwyzki.... słabe, ale niestety dośc popularne w naszym pieknym kraju :/

    ReplyDelete
  3. Tak to już z tym szefostwem- zrobią wszytko byle tylko nie dać sobie wyrwać złotówki z budżetu. Bądź twarda i nie dawaj za wygraną. Bo jak raz im się uda to potem będzie ciężko coś wywalczyć.

    ReplyDelete

Related posts

 
MOBILE