Męskim okiem: Dziwny jest ten świat

Deutsch Hallo! So wie ein Paar Posts her hat mal wieder mein Mann einen Artikel geschrieben. Bitte seit nicht enttäuscht, dass er nur auf polnisch ist. Mein Mann beschloss ab und zu was zu schreiben. Aber das ist mehr etwas das zeigt wie es sich in Deutschland lebt denen die in Polen wohnen. Daher denkt er, dass das kaum jemanden aus Deutschland interessieren würde was er zu sagen hat. Ansonsten wisst ihr doch, dass ich alles andere auch auf Deutsch schreibe :)

Polski Przedstawiam kolejny artykuł napisany przez mojego męża. Mam nadzieję, że będzie interesujący :)


Witam wszystkich ponownie - i mam nadzieję, że nieratyfikowana (jeszcze) ACTA nie zamknie mnie, rękami swoich przedstawicieli, za użycie cytatu w tytule...

Ostatnio przeglądałem sobie *net.pl - i natrafiłem na artykuł o nieuczciwych taksówkarzach. Opisywano tam praktyki, takie jak jazda z punktu A do punktu B w myśl zasady, że parabola czy okrąg, to też dobry sposób na przewiezienie klienta - bo i miasto zobaczy i taryfikator więcej policzy.  Drugim ciekawym sposobem na "zarabianie" przez naszych "mistrzów" przewozu osób jest posiadanie  firmy typu "przewóz osób". O ile taxi ma ustaloną kwotę za kilometr (nawet po paraboli) - to przewóz  osób może sobie wymyślić dowolną - np. 90 zł za km - i trzeba taką zapłacić, gdyż, jak pokazuje tabela taka przyjemność tyle kosztuje - przecież jest w końcu wywieszony cennik na małym okienku w tylnych  drzwiach od strony jezdni - i każdy powinien go znać, prawda?

Te dwa przykłady skłoniły mnie do zastanowienia się, czemu w Polsce duża ilość ludzi, próbuje oszukać innych?
Co jest tego powodem? Co skłania innych do takich czynów? Przykład z góry (rząd)? Przykład z "własnego podwórka" (bo kolega też tak robi...), czy po prostu z mentalności przejętej od rodziców czy dziadków (tym chata bogata, co przyniesie tata...). Dochodzę do wniosku, że to wszystko, przez tak osławione polskie "kombinatorstwo". Polak potrafi sobie poradzić w wielu sytuacjach i robie to  w inny sposób niż jego rówieśnicy np. z Europy Zachodniej. Dzięki zdolności do wymyślenia różnych,  czasami całkiem innowacyjnych rozwiązań - Polacy są cenieni w Europie jako pracownicy - ale tylko wtedy, gdy wyzbędą się podejścia, że wszystko do się zrobić szybko i prowizorycznie.

Przykładem takiej "pracy po polsku" - czyli na szybko i często na odp... - jest mechanik, zatrudniony  w warsztacie mojego znajomego mechanika samochodowego. Obaj są Polakami - przy czym właściciel wyjechał do Niemiec zaraz po maturze (a ma ok. 45 lat) - a ten mechanik co u niego pracuje - przyjechał "za chlebem" kilka miesięcy temu. Właściciel - nazwijmy go X - pracował kilkanaście lat w niemieckich warsztatach autoryzowanych - i tam go nauczyli pracować "po niemiecku" - czyli dokładnie. Mechanik - niech będzie Y - przyjechał wprost ze swojego miasta, nie mówiąc ani słowa po niemiecku.
Całe szczęście dla Y, że X mówi po polsku i może mu przekazać co ma zostać zrobione. I co robi Y? Y naprawia samochód "po polsku" - tak jak go nauczyli w poprzednim warsztacie. Czyli na zasadzie, jakiej się nauczył: "Panie, zrób Pan, żeby jeździło, a reszta jest nieważna". X chciałby mieć jak najwyższą jakość wykonywanych usług - Y mu to psuje (np. ostatnio nie podokręcał śrub w obudowie silnika - i X musiał po nim poprawiać). X mówi, że musi go zwolnić - bo tylko psuje mu renomę warsztatu - bo nie potrafi się nauczyć pracować dokładnie - a sprawdzanie za każdym razem, czy Y przypadkiem czegoś nie zapomniał - na to X nie ma ochoty.

Kolejnym przykładem - bardziej bliższym sercu każdego Polaka - jest narzekanie na polityków. Ale tutaj akurat mogę z większością się
zgodzić. Jak patrzę na to co się dzieje w Polsce, to naprawdę cieszę się, że wyjechałem i nie muszę z tym żyć (ale mnie cholernie denerwuje, bo moja rodzina i znajomi niestety muszą). Czytam co chwilę o podwyżkach, zmianach w płacach prezesów spółek Skarbu Państwa, którzy zarabiają ponad 100 000 zł na miesiąc - nie wiadomo właściwie za co. A człowiek zarabiający najniższą krajową - musi się zadowolić tym co ma. Co ciekawe - rząd, ustami Tonalda Duska, mówi, że nie ma wpływu na wysokość płac ludzi i nic nie może z tym zrobić. Normalnie, wg nich samych - mają związane ręce - bo rząd "nie może się wtrącać w sprawy pracodawców". Jak mi wiadomo - wtrąca się i tak - zmieniając podatki, podwyższając wiek emerytalny, czy mówiąc w jakie święta pracować wolno, a w jakie nie. Ale to wypłat się nie wtrąca - bo co ludzie narzekają? W końcu jesteśmy w zjednoczonej Europie - i musimy mieć europejskie ceny!.
Co do europejskich cen - szczególnie fajne są ceny paliwa. Otóż rząd argumentował potrzebę podniesienie cen oleju napędowego tym, że "zła" Unia Europejska nakazała podniesienie akcyzy na to paliwo i że u nas jest ono najtańsze w Europie. W rezultacie rząd w obawie przed każącą ręką sprawiedliwości ludowej (o przepraszam - europejskiej) - podnosi akcyzę na olej napędowy do takiego stopnia, że jest on droższy od etyliny (nazywanej popularnie benzyną bezołowiową).
Co ciekawe - Niemcy chyba nie boją się kar z Unii (może to masochiści?) - i litr ON jest dużo tańszy od litra benzyny (ok. 17 centów na litrze). Czyżby ich nie obowiązywało unijne prawo? Aktualnie z tego co widzę litr ON jest w podobnej cenie, co w Polsce, a może za niedługo będzie jeszcze tańszy? W końcu w Polsce zarabia się więcej niż u naszych zachodnich sąsiadów - więc też powinno się więcej wydawać.
Ale najciekawszym przykładem jak rząd dba o obywatela. Ostatnio czytałem artykuł dotyczący wypowiedzi niemieckiej minister pracy. Pani minister stwierdziła, że skoro Niemcy poradziły sobie z kryzysem - bo wzrost gospodarczy jest już zauważalny - to pracodawcy powinni się przyczynić do podniesienia standardu życia społeczeństwa i PODNIEŚĆ PENSJĘ, GDYŻ NAWET LUDZIE OTRZYMUJĄCY NAJNIŻSZE WYNAGRODZENIE MUSZĄ MIEĆ MOŻLIWOŚĆ NORMALNEGO ŻYCIA I FUNKCJONOWANIA W SPOŁECZEŃSTWIE..
Tym optymistycznym stwierdzeniem, kończę moją przydługą wypowiedź i dziękuję wszystkim, którzy mieli siłę i chęć to przeczytać.
Obiecuję, że następny artykuł - o ilę znajdę jeszcze jakiś ciekawy temat - napiszę z większą dawką humoru.
Pozdrawiam. Szwarny Mąż.



15 comments:

  1. To Twój mąż częściej na Twoim blogu zamieszcza posty za Twoim pozwoleniem? Pisze gdzieś artykuły czy to tak hobbystycznie dla Twoich czytelników? :)
    Nie sposób się ze wszystkim, co tu napisane nie zgodzić, niestety...Przykro się robi, jak się to czyta a jeszcze smutniej żyć w takim kraju.
    A propos Twoich komenarzy u mnie to odpowiadam:
    - na pewno jakiś mężczyzna bardziej rozgarnięty pomoże dobrać RAM, ale nie jest to takie trudne, że kobieta sama sobie z tym nie poradziła, po drugie nie wszyscy mają kogo spytać, warto chociaż wiedzieć, gdzie szukać porady
    - o ipli pisałam w inny, wcześniejszym poście - nie lubię jej (chociaż kiedyś lubiłam oglądać Dekoratornie)przez ilość reklam! i złości mnie w niej to, że trzeba ściągać program do odtwarzania, wolę w przeglądarce oglądać
    - widzę, że jesteś zaradna kobitka, skoro sobie płytę główną wymieniałaś - no no!

    ReplyDelete
  2. Asiu zaglądam do ciebie jakiegoś czasu ale jakoś nie zwykłam się odzywać... Jednak chyba czas zacząć ;) a sprowokował mnie do tego wpis Twojego Męża! Co prawda trafiłam na Twojego bloga szukając modowych inspiracji ale jestem tym bardziej mile zaskoczona kiedy widzę, że ktoś prowadzi fajny blog i jeszcze trzeźwo i mądrze myśli! Możesz śmiało pochwalić Męża za (niestety) trafne spostrzeżenia!
    pozdrawiam serdecznie :)

    ReplyDelete
  3. Twój mąż pięknie to napisał niestety to prawda, ale na szczęście nie wszyscy są tacy. Wierzę że zdecydowana większość Polaków to wspaniali ludzie. Pozdrawiam

    ReplyDelete
  4. Nie zgadzam się z Panem. Ludzie są podobni. W Niemczech i Holandii rolnicy zdają sobie sprawę że w Polsce jest trudna sytuacja na rynku pracy (bezrobocie, brak zasiłków, itp) więc nie chcą podpisywac umów o pracę, wolą jak ludzi pracują na czarno i nie mają żadnych praw, w tym praw do najniższego wynagrodzenia. W Europie Zachodniej też jest dużo osób kreatywnych inaczej :) Cała ludzkośc jest objęta zasadą: "Trzeba wykorzystac osobę w trudniejszej sytuacji tak aby mi i mojej rodzinie żyło się lepiej".

    Różnice w podejściu do pracy mechaników łatwo wyjaśnic, może ten który pracował byle jako miał zawsze trudne warunki pracy: bardzo dużo pracy, pracodawca zmuszał go do cięcia kosztów w każdy możliwy sposób. Trudno oczekiwac od pracownika, który zarabia parę groszy i jest przepracowany aby z własnych pieniędzy kupował droższe częsci tak aby jakośc wykonania była jak najwyższa i cena jak najniższa. Znam pracownika, który wstydził się przyznac że rękawice robocze się podarły bo w jego poprzednim zakładzie pracy to było poważen przestępstwo i miał by problemy za "nieuzasadnione generowanie kosztów :)"

    Nie rozmawiajmy tak ogólnie o Polakach, rozmawiajmy o przykładach, ja i Pan jesteśmy Polakami, ale nie robimy nic złego więc jednak można :) Nie lubię takiego samobiczowania, w każdym narodzie są czarne owce. Pan Wulff też jest kreatywny inaczej, więc co powinniśmy z tym zrobic, zaproponowac obywatelstwo? :) Nie przesadzajmy jesteśmy normalni, są tylko jakieś kreatywne inaczej wyjątki.

    ReplyDelete
  5. Also, ich fände es schon interessant, das Leben in Deutschland mal aus einer anderen Sicht zu sehen. Aber dann werde ich wohl mal den Google Translator bemühen ;-)

    ReplyDelete
  6. Pierwszy raz komentuję coś na Twoim blogu, ponieważ artykuł Twojego męża niestety obnaża w 100% polską mentalność. Co do wypowiedzi Russian Sphinx, to nie obraź się, ale przeczytałaś to co napisałaś?Sytuacja zmusza polskich pracowników do robienia fuszery(tłumaczysz to brakiem pieniędzy),ale kurde czy poprawne przykręcenie śruby kosztuje więcej, zajmuje więcej czasu? Wręcz przeciwnie obniża koszty, bo oszczędzamy czas i siłę roboczą, która zostanie zużyta do naprawy błędu. Niestety większość polkich fachowców nie odnajdzie się w Niemczech, bo tu ceni się precyzję, a Polakowi obojętne czy płytka będzie odrobinę niedopasowana.

    ReplyDelete
  7. Ania,

    Tak, precyzja kosztuje, są ludzie którzy pracuja 12 godzin dziennie za najniższą krajową bez pieniędzy za nadgodziny, są tak zawaleni pracą, że pracują byle jak. Jakośc wykonania usługi nie zależy tylko i wyłacznie od pracy pracownika ale także od materiałów jakimi dysponuje.

    Ania, duża grupa Polaków pracuje za granicą, jak by robili wszystko źle to by zostali już dawno zwolnieni.

    Sprawa z taksówkarzami, którą Pan opisał nie jest typowo Polskim problemem. W Czeskiej Pradze powołano specjalną grupę osób udających obcokrajowców żeby sprawdzali którzy taksówkarze oszukują turystów. W Turcji słyszałam o podobnych problemach z taksówkarzami.

    Ok kilka miesięcy temu wyjechał Pan do pracy do Niemiec, ale nie sądzę aby to Pana zmieniło, przecież przed wyjazdem nie był Pan oszustem i złodziejem. Ja mieszkam na terenie Polski i jestem normalna, tak jak Ania i inni.

    ReplyDelete
  8. Do Russian Sphinx

    Zacznę od pierwszego komentarza, żeby odpowiedzieć po kolei:

    Osobiście pracowałem na polu u rolnika w Niemczech i tutaj akurat mogę się wypowiedzieć co tego jak się tam pracuje. Ścinałem kapustę, kalafiory i inne dobro rosnące sobie na polu. Pracowałem w różnych "brygadach" - bo o "teamach" trudno mówić w tym aspekcie i zauważyłem pewne prawidłowości.
    Były 3 "brygady" do pracy - 2 złożone z Niemców i jedna - tylko i wyłącznie z Polaków. Wszyscy Polacy tam pracujący mieli pozwolenie na pracę załatwione przez właściciela, który nawet nie chciał słyszeć o zatrudnieniu kogokolwiek na czarno. Wiem, bo próbowałem załatwić tam pracę mojemu koledze. Mnie przyjął bez problemu - bo byłem studentem niemieckiej uczelni i jako taki miałem pozwolenie na pracę, można powiedzieć z "urzędu". Kolegi nie przyjął - bo "legitymował" się tylko polskim indeksem - a wszystkie miejsca dla obcokrajowców były już zajęte. Co ciekawsze - najwydajniejsza ze wszystkich była "brygada" złożona z Polaków, którzy pracowali jak dzikie osły i jak najszybciej, mimo iż nikt tego od nich nie oczekiwał. Niemcy pracowali spokojnie i na luzie - i nikt się nigdy do nich o to nie czepił.

    Wykorzystywanie w pracy za granicą - niezły tekst :) Właśnie jestem tak "wykorzystywany", że nie wiem za co się wziąć z nudów i robię projekty dla siebie, na co nigdy nie miałem czasu w Polsce. Jak przyjechaliśmy do Kolonii, to nauczony pracować w Polsce, pracowałem wydajnie i szybko. I co się okazało? Że w ciągu 2 dni wyrobiłem plan zadań na tydzień - a się wcale nie przemęczałem. Zauważyłem, że w Niemczech jest taka niepisana zasada - że jak się zrobi coś za szybko - to patrzą na to podejrzliwie - że niby zrobiło się byle jak - nawet jeśli nie jest to prawda…

    Różnic w podejściu do pracy nie da się wytłumaczyć trudnymi warunkami pracy. Po studiach przyjechałem do Polski i pracowałem w Wrocławiu. Nie zarabiałem dużo - ale zawsze starałem się wykonywać moje obowiązki jak należy i przy okazji się przy tym uczyć. Dzięki temu później trafiałem do coraz lepszych firm, na koniec wyjeżdżając do Niemiec, dzięki czemu zarabiam teraz 400% tego, co zarabiałem w Polsce, robiąc to samo co tam.
    Niestety - ale w dzisiejszych czasach prawda jest taka, że jeśli ktoś chce mieć lepiej w życiu - to musi coś dać od siebie. Ja musiałem się wyprowadzić z rodzinnego miasta, poszukać pracy w innym i tam się utrzymać. I nie żałuję tego, bo poznałem tam akurat moją żonę :) W moim rodzinnym mieście byłbym może teraz sprzedawcą lub "informatykiem" w firmie, gdzie instalowałbym Worda, Excela czy drukarkę, za 1500 zł - a to i tak, jakby mi się udało jakąś pracę znaleźć.
    Ludzie piszą często, że pracodawca mało płaci, kiepska praca, itp. Pytanie tylko - co oni zrobili np. przez ostatni rok, żeby to zmienić? Nauczyli się czegoś nowego? Podwyższyli jakość wykonywanej przez siebie pracy? Jeśli tak, to są lepsi od innych - i pewnie znajdą lepszą pracę. Jeśli nie - to siedzą dalej tam gdzie są wykonując pracę na zasadzie: "Jaka płaca, taka praca". I kółko się zamyka…

    ReplyDelete
  9. Nie pisałem o wszystkich Polakach - bo wiem, że są to w większości dobrzy ludzie. Pisałem o przykładach, które czytam na polskich portalach internetowych - a nie widzę takich np. na niemieckich. Dotyczy to np. sprawy z taksówkarzami. Pewnie jest tak, że i w innych krajach próbują naciągnąć klienta na dłuższy kurs - znana praktyka dla osób nie znających miasta. Z własnego doświadczenia mogę podać przykład z Wrocławia. Kiedyś pojechałem z dworca PKP do mieszkania taksówką stojącą przed dworcem. Wsiadłem do pierwszej lepszej - i poprosiłem o podwiezienie na Komandorską (ok. 1 km) od dworca. Kierowca zamiast pojechać w stronę Arkad Wrocławskich, skierował się na Ślężną. Obejrzałem sobie Akademię Ekonomiczną, potem Rondo, a potem przez Powstańców Śląskich zawiózł mnie na Komandorską. Kurs był na 3,5 km. Nieźle, nie? Jak już się zatrzymaliśmy, to się go pytam - czemu nie pojechał na wprost - tylko mnie przewiózł "trasą widokową" - to zaczął na mnie wrzeszczeć (no chyba, że to dlatego, że powiedziałem mu, że nie zapłacę więcej niż za 1 km - a jak chce się kłócić - to możemy wezwać policję i oni rozstrzygną).
    Innym razem jak już byłem mądrzejszy i zadzwoniłem po którąś z korporacji - to mnie poprosili czy mogę podejść po PKS - bo on się boi tych co stoją pod PKP - bo już jego kolegę raz pobili - za "zabieranie klientów" …

    Niestety to co opisuję - jest tylko różnicą podejść różnych ludzi do różnych rzeczy. Jeśli chce Pani zobaczyć i poznać naprawdę miłych i uprzejmych ludzi - polecam wycieczkę do Dublina. W zeszłym roku byliśmy tam na wycieczce i chcieliśmy spędzić dzień oglądając różne dzielnice miasta. Interesowały nas szczególne te, które leżą nad morzem. Zdecydowaliśmy się na pociąg - bo akurat jedna linia jeździła w oba miejsca, które nas interesowały. Niestety - problemem okazał się zakup biletu - bo mają ich tam tyle rodzajów, że głowa może rozboleć. Postanowiliśmy spytać się o to pana z informacji. I co się okazało - nie dość, że wyszedł do nas i pokazywał nam rożne połączenia stojąc przy nas - to jeszcze poszedł sam do kasy się zapytać, jaki bilet byłby dla nas najtańszy! A potem jeszcze pokazał, że ww. bilet możemy kupić w takiej a takiej kasie lub w automacie, nazywa się tak i tak i żeby uważać, żeby nie kupić podobnie się nazywającego - bo jest droższy!
    Drugi przykład - szliśmy sobie na klif w Howth - był ładny wieczór, ciepło i miło. Z przeciwka szedł starszy pan na spacer z psem. Jak nas zobaczył - uśmiechnął się i powiedział: "Jaki piękny mamy dziś wieczór, nieprawdaż". Chciałbym w swoim życiu mieszkać gdzieś w Polsce, gdzie są tacy ludzie...

    Mąż Asi

    ReplyDelete
  10. Rząd Donalda Tuska.... hm....
    Mam tylko nadzieje, że ludzie, którzy wyjechali nie głosowali na PO. Bo trochę niehalo jest zagłosować na nich i ... wyjechać.

    ReplyDelete
  11. Mężu Asi,

    Znam osoby które były w takiej sytuacji w Niemczech i nie mogły dostac legalnej pracy od rolnika bo rolnik zatrudniał tylko na czarno, to jest oczywiście przykład przestępstwa, wykorzystywania trudnej sytuacji bezrobotnych. Ale ja nie twierdzę że wszyscy Niemcy traktują tak obcokrajowców. To są czarne owce tak jak ci Polscy taksówkarze. Przestępstwa zdarzają się w każdym kraju. Tak jak napisałam ludzie wszędzie są tacy sami, wszędzie w grupie uczciwych ludzi są te czarne owce.

    Ja nie napisałam że każdy Niemiecki pracodawca oszukuje pracowników.

    Wierzę że ma Pan dobrą umowę o pracę, bo nie napisałam, że wszyscy Niemcy to oszuści. Mam znajomych w Niemczech i Holandii i są tacy sami jak Polacy, są moimi znajomymi więc dogaduję się z nimi.

    Niską jakosc wykonywanej pracy można wytłumaczyc zbyt duża ilością zadań i zbyt długim czasem pracy, zmęczeni ma negatywny wpływ na rezultaty pracy.

    Pan z Howth :) To jest normalne, gdziekolwiek pojadę to rozmawiam ze starszymi ludzmi, oni są najlepsi, mają dużo czasu, znają miasto, chętnie zagadują. Takie sytuacje zdarzały mi się wielokrotnie.

    Tekst o ACTA był naprawdę rewelacyjny, wszystko było wytłumaczone perfekcyjnie prostym językiem. Niech Pan się nie obrazi, może Pan publikowac wszystko ale ja po prostu nie rozumiem celu tego tekstu.

    Zgadzam się z tym co Pan napisał o problemach z rządem.

    Biurowa :)))))))) kobieto masz dowcip z pierwszej ręki :)))

    ReplyDelete
  12. Kochana miło mi to czytać :) ;D "inspiracją"

    ajć, jak miło!! To napisz mi jakie kolorki kupiłaś, albo wyślij foto lakierów na e-mail patrycja.przerada@gmail.com
    Poszukam u Siebie takie, a uwierz mi mam ich mnóstwo !

    I zrobię tutorial dla Ciebie :)


    Tylko napisz mi co mniej więcej byś chciała ?

    Buźka :*

    ReplyDelete
  13. Witam, rozumiem Twoje rozgoryczenie mężu Asi, postawą naszych rodaków, mnie też niejednokrotnie wkurzało kombinatorstwo, "załatwianie sobie" wszystkiego, poplecznictwo i łapówkarstwo w naszym kraju. Wiele razy nóż mi się w kieszeni otwierał z powodu pracy naszych urzędników i tzw. "fachowców". Jednak z wiekiem, obserwując teraźniejszość i patrząc też w przeszłość, przestałam pochopnie oceniać ludzi, społeczeństwa, obce kultury. Świat, również Polska nie jest czarno-biała, wystarczy spojrzeć na naszą historyczną przeszłość aby zrozumieć tę gamę niezbyt przyjemnej szarości. Czy znasz jakiś inny kraj który musiał funkcjonować ponad 100 lat pod zaborami, został tak okrutnie potraktowany podczas II wojny, gdzie prawie cała elita, która byłą autorytetem moralnym narodu została unicestwiona przez rosjan, potem jeszcze lata upodlenia w systemie stalinowskim i za komuny... i mamy odpowiedź skąd się te brzydkie cechy zaplęgły w naszym społeczeństwie. To nasze kombinatorstwo pozwoliło wielu ludziom i rodzinom przeżyć w tych okrutnych czasach. Nie chcę całkowicie usprawiedliwiać nierobów i oszustów ale niestety te nasze cechy i zaszłości to poniekąd historyczny spadek po dziadkach i pradziadkach...
    Nasza postkomunistyczna demokracja ma dopiero 22 lata, Europa miała trochę więcej czasu aby wyrobić sobie pewne standardy pracy, kontroli wydajności, traktowania pracowników, etyki pracy, jak i samego tworzenia kapitału. My ciągle się tego uczymy.
    Dowodem na to, że to nasze kombinatorstwo było nam czasami naprawdę bardzo potrzebne niech będzie wypowiedź pewnej kobiety, która przeżyła obóz koncentracyjny, wywiad przeczytany w gazecie. Jak wiadomo w takich miejscach codziennie wszystkie kobiety z różnych stron Europy ocierały o śmierć. Polki radziły sobie tam najlepiej, dbały o swój wygląd, higienę osobistą i strój, potrafiły załatwić sobie pracę i coś do jedzenia, najszybciej umierały Francuzki, szybko zapadały na różne choroby, bo nie miały hartu ducha, poddawały się swojej niedoli, nie potrafiły w żaden sposób zadbać o siebie, wyglądały jak chodzące nieszczęścia, nie myły się bo bały się zimnej wody...
    O takich przykładach mogłabym pisać wiele, w każdym razie długa droga przed nami i może czasem warto spojrzeć na te nasze polskie wady jak na zalety.

    ReplyDelete
  14. Jezusie, chciałam coś napisać, ale jak zobaczyłam tą tonę tekstu w komentarzach to wymiękłam, nie mam siły tego czytać teraz! Kiedy indziej wgłębię się w temat :)

    ReplyDelete

Related posts

 
MOBILE