Koniec weekendu



Za parę minut skończy się weekend. Nie jestem pewna, czy zdążę dokończyć przed północą tego posta, ale niech się liczy kiedy zaczęłam, a nie skończyłam :)
Dotychczas koniec weekendu przyprawiał mnie o mdłości, znowu musiałam iść do pracy. Gdy miałam konkretne rzeczy do robienia było inaczej, nawet się cieszyłam. A teraz jest inaczej. Co jakiś czas jakaś grupa osób nie ma co ze sobą robić i wtedy, chcąc nie chcąc, rodziło się w głębinach naszego umysłu pytanie 'czy mnie zwolnią?' Ja mam już spokój, koniec weekendu mi nie straszny, bo wiem, że z każdym dniem zbliżam się coraz bardziej do mojego ostatniego dnia.
Trochę mi szkoda bo kiedyś było całkiem fajnie, ale nic nie trwa wiecznie :).
To 'coś' powyżej to mój ałtfit z piątku. Na początku miało być z golfem, ale o 8 było 16 stopni, więc do golfu nawet nie podchodziłam. Żeby nie było tak nudno dodałam kolorową chustkę. Z resztą mam małą manię zakładania chustek ( niektórzy nawet byli w szoku jak w upalny dzień zaprezentowałam się z jedną :) ), uważam, że mogą odmienić ubiór albo połączyć kilka części ubioru w świetną całość. Podoba mi się mój nowy kolor włosów i to jak gra z czarnymi ubraniami.


5 comments:

  1. You look so cute!Love the scarf!
    :)

    ReplyDelete
  2. Bardzo fajna ta czekoladowa narzutka (?) i fuksjowa/różowa bluzka wyglądająca spod niej :) Chustka te z jak najbardziej na miejscu. Taki kolorystyczny "diabełek" :)

    ReplyDelete
  3. Świetnie wyglądasz i jak dobrze, że już nie stresujesz się pracą:)

    ReplyDelete
  4. fajny pozytywny zestaw rozbity nutką koloru...

    ReplyDelete
  5. Chusta tak,ale wydaje mi się że lepiej wyglądałaby gdybyś "wpuściła ją pod bluzkę.Mam też małą sugestię-skoro lubisz chusty a piszesz,że było ciepło to może warto założyć jakąś z cieńszych materiałów?

    ReplyDelete

Related posts

 
MOBILE