I dopadł mnie fryzjer :)

Jak większości wiadomo, co pewien stały określony okres czasu należy się wybrać do fryzjera. U mnie jest to 1,5 miesiąca. Obiecałam sobie już dawno temu, że będę przestrzegała tego czasu, nie żałowała czasu ani pieniędzy na odświeżenie swoich włosów i jak na razie obietnicy dotrzymuję :) Oprócz tego, że włosy są w dużo lepszej formie jest jeszcze kilka innych plusów systematycznego chodzenia do fryzjera: lubię gdy nie muszę nic mówić, a fryzjerka do mnie "Asieńko, tak jak zwykle?". I o to właśnie chodzi :)
Poniższe zdjęcie zrobiłam sobie przed chwilą, gdyż mój luby poszedł zwiedzać nowootwartą siłownię tuż przez ulicę. Ale myślę, że widać jak super się układają. Szkoda, że po umyciu już tak nie będzie ;p.



Poniżej zdjęcie z dzisiejszego ranka. Miałam coś w stylu bad-hair day, a raczej I-don't-care-I-am-going-to-the-hairdresser-tonight day :) Ale za to kolejna chustka z wyprzedaży ;)

I jeszcze jedno! Nigdy nie dajcie się fotografować z góry jak ja się dałam. Wygląda kiepsko :D





2 comments:

  1. widac roznice ;) ale ja chcialam powiedziec ze masz bardzo fajne pomysly na stylizacje :)

    ReplyDelete
  2. świetna fryzurka - mała różnica a wielki efekt !!! brawo
    szafajoanny@blox.pl

    ReplyDelete

Related posts

 
MOBILE