Niewypał w kinie

yłam dzisiaj z siostrą Łukasza na tańcu bollywood. Nie byłam jeszcze w tej szkole tańca, ale nie podobało mi się. Nie lubię chodzić na lekcję czegoś, gdzie nauczyciel wymyśla na bieżąco jakieś kroki, jest zapatrzony w siebie, ewidentnie widać, że tańczy dla siebie i ani razu nie patrzy na grupę, czy dobrze tańczę. Czułam się jak na jakimś aerobiku w stylu bollywood. Tylko tam zazwyczaj kroki są prostsze, a prowadzący opisuje co robi. A tu???? Porażka. Ale jak dla instruktorki fajna fucha. Tańczy dla siebie, czyli trenuje, wymyśla nowe choreografie dla siebie i jej za to płacą. Dobrze, że mam multisport bo chyba bym Tam coś komuś powiedziała :) Czyli porażka nr 1.
Moją porażką nr 2 był film w kinie "Antychryst". Brrrr obrzydliwe. Rozumiem symbolikę, świetne ujęcia, ale to, co musiałam oglądać sprawiło, że do domu przyniosłam pełną paczkę popcornu. Odradzam.


No comments:

Post a Comment

Related posts

 
MOBILE