O weekendzie słów pare.

Große Größen Plus Size Fashion Blog

Zaczął się w piątek wieczór. Spodziewaliśmy się gości - moich rodziców, ale dopiero w sobotę. Jako, że mama miała w poniedziałek badania u okulisty tutaj więc rodzice byli dłużej. Wogóle piątek był dla mnie przyjemnym dniem, dla Łukasza mniej. Łukasz oblał swój egzamin na prawo jazdy, a ja byłam u fryzjera. Normalnie płacę 160 zł za full service, Łukasz za samo ścięcie 20 zł. Tego dnia poszliśmy sobie razem do fryzjerki. Ponieważ wiedziała kim jest Ł. z zawodu poprosiła go by jej przejrzał laptopa za wirusami, zbędnymi programami itp. Dzięki temu Ł. miał gratis strzyżenie, ja zapłaciłam 140, a szampon, który kupiłam zamiast 27 zł zapłaciłam 20 zł. Czyli zamiast 207 zł zapłaciłam 160 zł :) Tyle za to, że mój luby pogrzebał chwile w jakimś komputerze :)
Po lewej moje zdjęcie w nowej fryzurze. Tuż po powrocie do domu. Okay, powiem, że pani fryzjerce udał się kolor, udała się farba ale nie udało się uczesanie. W sumie z mojej winy, bo zapytałam się jej co jakby spróbować je potraktować kremem do skręcania włosów. No i wyszedł efekt mokrego pudla. Zapamiętać: włosów w ten sposób nie kręcimy :) Po fryzjerze pojechaliśmy na zakupy do Tesco, ponieważ było zimno mogłam sobie wreszcie przetestować mój płaszcz, który kupiłam na allegro. Dałam za niego całe 46 zł, najlepsze jest to, że leży bardzo fajnie i ma inny kolor niż inne płaszcze :) Bardzo go lubię :) W Tesco zjedliśmy kolację za pół ceny (W STP po 20:00 jest 50% taniej) i poszliśmy na zakupy (kupiłam fajną koszulę). W sobotę rano oczywiście było wielkie sprzątanie, żeby rodzice nie wpadli w panikę :) Łukasz zrobił domową pizzę, która była naprawdę udana :) Mama wzięła mnie na zakupy, na których chciała kupić mi prezent imieninowy. Pojechałyśmy do Magnolii, gdzie zjadłyśmy pyszne lody w Burger King, dostałam białe sandałki, białą koszulę i wybrałam sobie fajną walizę na wakacje jako prezent od taty. Następnego dnia było trochę leniwie, nic specjalnego nie robliśmy, ale wieczorem zabraliśmy mocno wzbraniającego się przed tym tatę do Aqua Parku. Tata cały czas pokazywał swoją niechęć do tego miejsca (nigdy tam nie był, uważał, że jest za stary itp). Ale jak zaczął używać tych miejsc to na jego twarzy pojawiał się coraz szerszy uśmiech, który zmienił się w śmiech jak z Łukaszem zaczęli jeździć na ślizgawkach. Było naprawdę świetnie. Wczoraj, czyli w poniedziałek wystkoczyłam na godzinę z pracy spotkać się z nimi na rynku i pożegnać się. Było mi strasznie smutno, ale myślę, że niebawem znów się spotkamy.




No comments:

Post a Comment

Related posts

 
MOBILE